Witek pokonała taksówką 460 km do pracy

Od dzisiaj każdy Kowalski powinien pojechać taksówką do pracy. Tak zrobiła posłanka PiS Elżbieta Witek. Nie przypuszczam, że praca sprzątaczki, woźnego, ślusarza czy księgowego jest mniej ważna niż praca posła. Ale wszystkowiedząca Pani Witek jest już w podeszłym wieku (55 lat) i nie będzie stała w pociągu razem z przypadkowymi elementami pierwszego i drugiego sortu.

A co tam! Witek może, to znaczy, że jest to dobra zmiana! Co ciekawe, Witek już raz pokazała swój urok osobisty i tupet żądając od PKP rezerwacji dla niej jednej całego przedziału sypialnego – bo chciałaby się wyspać.  A skąd wiadomo o ostatnim incydencie? Sama Witek relacjonuje: – Pociąg się zepsuł, nie było nawet miejsc siedzących, więc wie Pan – troje posłów już w tym wieku, w którym się nie wytrzyma 9 godzin. Nikt się nami nie zainteresował. Wzięliśmy więc taksówkę i przyjechaliśmy – powiedziała Witek w rozmowie z dziennikarzem Faktu, który przedstawił się jako pracownik PKP.

Uważaj Fakcie, za chwile prowokacje będą zakazane!

 

Foto: Wikipedia

Samolot za oponę

Andrzej miłościwy, który o mało nie stanął na opoce swojego samochodu służbowego, już wkrótce może przesiąść się do samolotu. Jego partyjni koledzy udowodnili już, że samochodem też można latać, a skoro koledzy udowodnili, to jemu się wszystko uda, bo w końcu damy radę!

Gdy tak myślę, co się wydarzyło na drodze z Zakopanego, to dochodzę do wniosku, że ujawniona przez Rzeczpospolitą afera oponowa jest zabiegiem, który albo dowodzi chęci zakupu samolotów dla wodzów, albo dowodzi, że dobre zmiany muszą zajść także w pałacu. A może to Jarosław Orban szykował zamach na Dupę? o dość ryzykowna teoria, ale nie niemożliwa. Człowiek znikąd zostaje wodzem narodu i udaje tylko zastępcę prezesa Polski. Wódz podpadł prezesowi i mamy zagadkę rozwiązaną. Tylko co na to kobieta z worka, która podobno swoje miejsce znalazła w korytarzu na Nowogrodzkiej na krześle przy kserokopiarce?