Dzień Niepodległości 2 – czyli jak zepsuć dobrą opowieść

Przyznam się szczerze, że długo czekałem na premierę tego filmu. Z dwóch powodów: po pierwsze – co będzie dalej, i z drugiego: czy film będzie lepszy od 1-ki.

Nie wiedzieć czemu – sequel każdego prawie filmu okazuje się niestety gorszy od pierwszego. Czasem gorszy jest scenariusz, a świetne zdjęcia, czasem świetny scenariusz – zepsuty słabą reżyserią. W wypadku „Dnia Niepodległości: Odrodzenie” mamy do czynienia po trochu z kiepską reżyserią i kiepskimi zdjęciami. Dlaczego? Bo choć sam w sobie scenariusz jest ok, to zarówno w warstwie opowieści jak i w warstwie reżyserii czegoś mi brakuję. Brakuje mi pierwiastka nowości. Chociaż nie wiem, czy można to „coś” nazwać pierwiastkiem młodości.

dzien_niepodleglosci2_1

 

Co mnie w tym filmie zachwyciło? To, że został on mimo wszystko dość zgrabnie połączony z pierwszą „częścią”. Świetnie też pokazano, że nasza cywilizacja nie musi być tą najlepszą, ale tą, która potrafi ze swoich porażek wyciągnąć wnioski i wykorzystać (poprzez przejęcie) obce technologie. Oczywiście jest to science fiction, ale takie, które lubię.

Generalnie film oceniam na mocną szóstkę (w 10-cio stopniowej skali). Jednak gdyby ktoś wpadł na pomysł stworzenia 3-ej części – to mocno się zastanowię, czy ją obejrzę…