Nowy Początek

„Nowy Początek” to zdecydowanie najlepszy film tego roku. Najlepszy pod względem obrazu, zdjęć i fabuły. Dobra muzyka, dobry dobór aktorów. Ma jeden minus – nie ma jeszcze drugiej części.

Dlaczego tak twierdzę? Bo po obejrzeniu filmu w reżyserii Denisa Villeneuve, nie dość, że jest się zachwyconym historią, to jeszcze czuje się niedosyt. Scenarzysta zasygnalizował możliwość kontynuacji opowieści (sami obcy mówią, że dr Louise Banks będzie im potrzebna za 3 tys. lat), to fabuła odgrywana jest tak jakby od tyłu – od śmierci córki dr Louise, choć ta rozpoczyna historię od „Od tego zaczyna się cała opowieść o Twoim życiu”.

Bez wątpienia sięgnę jeszcze raz po ten tytuł, jak tylko ukaże się płyta DVD z filmem. Continue reading Nowy Początek

Dzień Niepodległości 2 – czyli jak zepsuć dobrą opowieść

Przyznam się szczerze, że długo czekałem na premierę tego filmu. Z dwóch powodów: po pierwsze – co będzie dalej, i z drugiego: czy film będzie lepszy od 1-ki.

Nie wiedzieć czemu – sequel każdego prawie filmu okazuje się niestety gorszy od pierwszego. Czasem gorszy jest scenariusz, a świetne zdjęcia, czasem świetny scenariusz – zepsuty słabą reżyserią. W wypadku „Dnia Niepodległości: Odrodzenie” mamy do czynienia po trochu z kiepską reżyserią i kiepskimi zdjęciami. Dlaczego? Bo choć sam w sobie scenariusz jest ok, to zarówno w warstwie opowieści jak i w warstwie reżyserii czegoś mi brakuję. Brakuje mi pierwiastka nowości. Chociaż nie wiem, czy można to „coś” nazwać pierwiastkiem młodości.

dzien_niepodleglosci2_1

 

Co mnie w tym filmie zachwyciło? To, że został on mimo wszystko dość zgrabnie połączony z pierwszą „częścią”. Świetnie też pokazano, że nasza cywilizacja nie musi być tą najlepszą, ale tą, która potrafi ze swoich porażek wyciągnąć wnioski i wykorzystać (poprzez przejęcie) obce technologie. Oczywiście jest to science fiction, ale takie, które lubię.

Generalnie film oceniam na mocną szóstkę (w 10-cio stopniowej skali). Jednak gdyby ktoś wpadł na pomysł stworzenia 3-ej części – to mocno się zastanowię, czy ją obejrzę…

 

 

 

Aż ziemia się zatrzęsła…

Jest popcorn, jest duża cola i pozytywne nastawienie do filmu. A wszystko to po obejrzeniu telewizyjnej reklamy. Idę na San Andreas. Film jest o trzęsieniu ziemi, więc wypadałoby obejrzeć film w kinie 4D, gdzie poza znanym powszechnie 3D mamy jeszcze ruchome fotele, wodę, dym, wiatr… jakiś dziwny smród, który w kilku scenach rozniósł się po sali. Continue reading Aż ziemia się zatrzęsła…