Za tą górą musi coś istnieć!

Czasem nie warto porzucać własnego, znanego sobie podwórka, by zrobić coś nowego w zupełnie innym miejscu. Przekonałem się jednak o tym dopiero teraz. Niestety za późno… Ale głowa do góry, jak mawiają inni!

Bakteria od reklamówek

Dzisiaj nie będzie o polityce czy o filmach. No trochę będzie, ale nie aż tyle co zwykle i nie na ten sam temat co zazwyczaj. Dzisiaj będzie o fantastyce. A przynajmniej do niedawna uważano, że to fantastyka. Mowa o sztucznej fotosyntezie.

Jak się (nie) wypalić?

Od 1997 roku w mniejszym lub większym stopniu związany jestem – i uzależniony – z internetem. Pierwsza strona to końcówka roku 1999. 2000 to u mnie duży projekt – częściowo na papierze, częściowo już w sieci.