Morawiecka klęska urodzaju, czyli Brexit nad Wisłą

Jeśli plan Morawieckiego wypali – outsourcing może mieć problem z wyssaniem kadr lub mieć do czynienia prawdziwą klęskę urodzaju. Oba scenariusze źle wykorzystane mogą nam przynieść sporo szkody. Ale…

Minister finansów – Mateusz Morawiecki – pojechał z jednodniową wizytą do Londynu, by przekonać tamtejsze banki zmieniony smart pożyczka opinie przez chwilę, do przeniesienia swoich siedzib do Polski. Dzieje się to dlatego, że instytucje znad Tamizy chcą mieć po Brexicie swobodny dostęp do rynków europejskich, a to może im umożliwić jedynie posiadanie swoich central lub przynajmniej dużych oddziałów na terenie któregoś z krajów Unii Europejskiej.

Czy wygra Warszawa, Kraków a może Wrocław?

Morawiecki chce przekonać banki, fundusze inwestycyjne i hedgingowe, że przeprowadzka do Polski będzie się im opłacać. Jeśli chodzi o koszty pracy – bezsprzecznie wygrywamy.

Według informacji z Ministerstwa Finansów – nowe lokalizacje pod potencjalne inwestycje banków to Warszawa, Kraków i Wrocław.

Ale wraz z pomysłem pojawiły się pewne obawy, czy aby nowotworzone oddziały brytyjskich spółek nie zaszkodzą interesom działających w Polsce firmom. 50 tys. nowych pracowników, którzy już na początku byliby potrzebni może nieco mocniej wstrząsnąć branżą BPO.

Polacy nie gęsi i swoje BPO już mają…

Jak słusznie zauważa Wiktor Doktór, prezes fundacji Pro Progressio – Sektor nowoczesnych usług dla biznesu w Polsce to już nie tylko obsługa procesów związanych z obsługą klienta, zarządzaniem zobowiązaniami czy należnościami. Coraz częściej to instytucje finansowe otwierają u nas centra operacyjne, w których realizowane są zaawansowane procesy finansowe i bankowe.

W Polsce działają już centra operacyjne takich firm jak Moneygram, Unicredit, State Street, Franklin Templeton, JP Morgan, Nordea, Bank of New York Mellon, Credit Suisse czy UBS i Brown Brothers Harriman. Jeśli Morawiecki przekona zarządy brytyjskich spółek – może nas czekać albo różowy scenariusz, gdzie powstaje kilkadziesiąt nawet tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze BPO, albo… i to jest właśnie czarny scenariusz – nie będzie wystarczającej ilości chętnych do pracy.

Zdaniem Doktóra – szansę na rozwój mają nie tylko Kraków, Warszawa czy Wrocław, ale także Poznań, Łódź, Trójmiasto czy dużo mniejsze miasta jak Radom, Szczecin, Olsztyn, Białystok czy Rzeszów. Ważne tylko, abyśmy nie zmarnowali szansy, jaka w bliższej lub dalszej perspektywie nas czeka.

Myślmy inaczej…

Zwolennicy PiS nie zakładają tego, że można myśleć inaczej. A szkoda – bo od myślenia inaczej rodzą się najlepsze pomysły. Skoro jednak myśleć inaczej nie chce prezydent, to PAD świetnie kreuje się jako nadworny notariusz, a PBS jako orędowniczka dobrej zmiany. Szkoda, że i jedni i drudzy chcą uruchomić program Koryto +.

Mogliby to zrobić, ale jak już media zostaną przejęte przez PiS – to przynajmniej nikt nie będzie ich krytykował.

PiS-owi bardzo zależy na wyeliminowaniu myślących inaczej niż oni. Z jakim jednak ciosem spotkali się prawicowcy i polscy biskupi, gdy Franciszek oznajmił, że cenniki to grzech, a przyjmowanie uchodźców to miłosierdzie. Cóż – nasi polscy katolicy wiedzą lepiej jak i co mówi katechizm. Wszak mamy tylu gnuśnych i zdemoralizowanych kaznodziejów, że – co jak co – siatkę fanatyzmu mamy opanowaną do perfekcji. Tyle tylko, że siatka przecieka i zaczyna się powoli rwać – bo ludzie nie głupi i swój rozum mają.

Weźmy na przykład temat zapłodnienia in-vitro. Prawicowcy uważają, że to wielkie zło, podczas gdy złem jest ślepe narzucanie wiary innym, którzy swoją wiarę już mają. Tak myśli polski katolik. Przykro mi to mówić, ale jak się nie jest katolikiem, to jest się albo żydem, albo „allahowcem” – inaczej nazywają go „ciapatym”. Jeśli więc ktoś nie wyznaje tej samej wiary co PiS – jest automatycznie zły. A przecież nie religia dyktuje czy jesteśmy dobrzy, czy źli – sam Franciszek powiedział to ostatnio: „To nie religia zła, lecz człowiek”.

[mlw_quizmaster quiz=1]

Domaciczne sumienie

Polityka to jednak bardzo wdzięczny temat. Można o niej pisać, i pisać… I jak się okazało, jest ciekawsza niż filmy :) A tak na poważnie – jeszcze żaden film katastroficzny nie podnosi mi ciśnienia, jak to co robi i mówi szanowny PiS.

Weźmy na przykład taką głupiutką panią poseł Berdandettę Krynicką z Łomży. Babka zdobyła 0,08% poparcia (w Łomży, z której startowała zdobyła 3 tys głosów) i jest teraz wielką, przemądrzałą posłanką, której przeszkadzają wkładki domaciczne.  Zapomniała pani Bernadetta, że są jeszcze osoby, które znają ją ze szpitala, w którym pracowała i wypowiadają się o niej najłagodniej mówiąc – obojętnie.

Ale piękna pani poseł wie, że fizjoterapeuta ma prawo odmówić kobiecie masażu, gdy podejrzewa, że jest ona obarczona – jak to gdzieś już słyszałem wypowiedziane przez szkolną katechetkę – wkładką domaciczną.

Uwaga – teraz będą mocne słowa:

Powołując się na klauzulę sumienia informuję, że moich tekstów nie mogą czytać posłowie i zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości.

 

Amen. Dobranoc :)

100 czy 240 tys. ludzi na ulicach, a prawica mówi klapa

Przednie się ubawiłem, gdy obejrzałem na stronie wPolityce komentarz polityczny niejakiego Marcina Wikło o marszu KOD w Warszawie. Wygłosił go jeszcze zanim ruszył a już wykreował obraz, jakoby duża ilość uczestników była porażką opozycji. Pewnie pan Marcin uważał, że jak przyjdzie 10 osób to będzie sukces? Continue reading 100 czy 240 tys. ludzi na ulicach, a prawica mówi klapa

Witek pokonała taksówką 460 km do pracy

Od dzisiaj każdy Kowalski powinien pojechać taksówką do pracy. Tak zrobiła posłanka PiS Elżbieta Witek. Nie przypuszczam, że praca sprzątaczki, woźnego, ślusarza czy księgowego jest mniej ważna niż praca posła. Ale wszystkowiedząca Pani Witek jest już w podeszłym wieku (55 lat) i nie będzie stała w pociągu razem z przypadkowymi elementami pierwszego i drugiego sortu.

A co tam! Witek może, to znaczy, że jest to dobra zmiana! Co ciekawe, Witek już raz pokazała swój urok osobisty i tupet żądając od PKP rezerwacji dla niej jednej całego przedziału sypialnego – bo chciałaby się wyspać.  A skąd wiadomo o ostatnim incydencie? Sama Witek relacjonuje: – Pociąg się zepsuł, nie było nawet miejsc siedzących, więc wie Pan – troje posłów już w tym wieku, w którym się nie wytrzyma 9 godzin. Nikt się nami nie zainteresował. Wzięliśmy więc taksówkę i przyjechaliśmy – powiedziała Witek w rozmowie z dziennikarzem Faktu, który przedstawił się jako pracownik PKP.

Uważaj Fakcie, za chwile prowokacje będą zakazane!

 

Foto: Wikipedia

Samolot za oponę

Andrzej miłościwy, który o mało nie stanął na opoce swojego samochodu służbowego, już wkrótce może przesiąść się do samolotu. Jego partyjni koledzy udowodnili już, że samochodem też można latać, a skoro koledzy udowodnili, to jemu się wszystko uda, bo w końcu damy radę!

Gdy tak myślę, co się wydarzyło na drodze z Zakopanego, to dochodzę do wniosku, że ujawniona przez Rzeczpospolitą afera oponowa jest zabiegiem, który albo dowodzi chęci zakupu samolotów dla wodzów, albo dowodzi, że dobre zmiany muszą zajść także w pałacu. A może to Jarosław Orban szykował zamach na Dupę? o dość ryzykowna teoria, ale nie niemożliwa. Człowiek znikąd zostaje wodzem narodu i udaje tylko zastępcę prezesa Polski. Wódz podpadł prezesowi i mamy zagadkę rozwiązaną. Tylko co na to kobieta z worka, która podobno swoje miejsce znalazła w korytarzu na Nowogrodzkiej na krześle przy kserokopiarce?

 

PiS zlikwidował głodujące dzieci. Już ich nie ma!

Obietnice wyborcze PiSu nabierają kolorów. Nie mamy 500 zł na dziecko, nie mamy wynagrodzenia minimalnego, nie mamy wyższej kwoty wolnej od podatku. Ale mamy 38 mln haków na obywateli, naszych prezesów, naszą telewizję i radio i prezesa Polski.

Dobra zmiana PiSu nie jest robiona w białych rękawiczkach, jak to robiła PO. PiS robi to łapami komunistów  i złodziei.

Teraz słyszę, że PO obiecuje 500 zł na dziecko. Każde. Ale czy ktoś w końcu usłyszy ideę zupełnie odwrotną. Po co dawać 500 zł, kiedy wystarczy nie zabierać!

Ale jedno muszę przyznać – PiS za dotknięciem różdżki zlikwidował głodujące dzieci. Zastanawiam się, czy je wyrżnął, spalił, a może wydalił z Polski.

A tak BTW – msza w intencji głodujących…

No to 500+ potrzebne czy nie?

Jedni mówią, że to ulży rodzinom. Inni – że to rozdawnictwo. A jeszcze inni, że to gra o honor partii. Ja uważam, że te 500 zł to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Dlaczego tak myślę? Już wyjaśniam!

Dopłata do dziecka – bo nie ma co owijać w bawełnę, to jest właśnie dopłata! – to kwota 500 zł, którą Państwo będzie wypłacało każdemu drugiemu i kolejnemu dziecku w małżeństwie. Z pozoru fajnie – 500 zł w portfelu znacznie lepiej wygląda, niż wyborcza obietnica. Ale…

No właśnie. Te ale jest kluczowe. Ale dlaczego mielibyśmy dawać rodzinom 500 zł, które wcześniej wyciągnęliśmy im z kieszeni? Przecież rząd nie ma swoich pieniędzy? Przecież każdy zrzuca się na nie z własnych podatków. Dlaczego więc dawać 500 zł, jak po prostu można im tych 500 zł (a nawet więcej) nie zabierać?

Jestem przekonany, że te 500 zł to prawdziwa wyborcza kiełbasa. W dodatku zepsuta, bo kolejny rząd (a na pewno takie będą – wszak Kaczyński ma już swój wiek) będzie miał problem z płatnością tych 500 zł.

Co więcej uważam, że dopłata do dziecka jest niekonstytucyjna. Dlaczego? Konstytucja zakłada równość każdego obywatela. A tutaj jawnie mówi się, że dopłatę otrzymają rodziny (!) na drugie i kolejne dziecko. Co wiec rodzinami, które nie mają dzieci (bo ich nie mogą mieć)? Co z ludźmi, którzy żyją w konkubinacie? Co wreszcie z osobami homoseksualnymi?

Lepiej jest nie odbierać 500 zł od obywateli Państwa w postaci podatku VAT, podatku dochodowego i innych danin. Szkoda tylko, że nie ma nikogo w PiS-ie kto myślałby o tym programie w taki sposób.